Sep 162010
 
Ktoś w kominiarce przed monitorem

Żeby nie być gołosłowną. Przywłaszczone z www.pursuitmag.com. Tak wyglądam bez kasku.

Nie mamy ani jednego własnego zdjęcia z wypraw. Nie wozimy ze sobą aparatu fotograficznego. Nie pstrykamy. Nie mamy się czym pochwalić.

Umut do niedawna uznawał jedynie fotografię tradycyjną wagi ciężkiej – gdy chciał jakiś obraz lub wydarzenie uwiecznić, zabierał kilka kilogramów różnego pochodzenia i przeznaczenia korpusów i obiektywów. Zestaw bardzo nieporęczny w połączeniu z rowerem, więc trzeba było z niego zrezygnować.

Od jakiegoś czasu myślimy o zakupie lustrzanki cyfrowej rozsądnych rozmiarów i w rozsądnej cenie, ale zawsze wyglada na to, że zakup byłby korzystniejszy w Stanach, a tam się na razie nie wybieramy ani my, ani nikt znajomy, a gdybyśmy nawet nabyli aparat przez internet, to potem doszłaby spora opłata celna i byłby to kiepski interes.

Pocieszamy się więc, że nierobienie zdjęć ma wiele plusów:

Po pierwsze, jesteśmy szybsi. Nie żeby nam szczególnie zależało na ekspresowym zaliczaniu kilometrów, na to nie pozwala ani moja kondycja, ani podejście do podróży, które polega na powolnej degustacji każdego mijanego metra. Po prostu obiecałam, że znajdę jakieś plusy nieposiadania fotek z wyjazdów i chcę się z tej obietnicy należycie wywiązać.

Kiedyś radziłam się tubylców w sprawie trasy w Kapadocji – “Czy zdążymy przed zachodem słońca przejść wzdłuż tej doliny (pokazuję ją palcem na mapie), dojść do tego miejsca, a potem wrócić tamtą doliną?” – “To zależy, czy macie aparat i ile zdjęć robicie”. Więc zero aparatu i zero zdjęć równa się możliwość zobaczenia więcej na własne oczy.

Po drugie, nie musimy zastanawiać się, które z dwóch tysięcy fotek nadają się do zilustrowania postu, a potem żałować, że nie można pokazać chociaż pół setki – no to w końcu tylko 5% wszystkich. Nie muszę się też martwić, że źle wychodzę na zdjęciach, bo nie wychodzę w ogóle.

Po trzecie, w sieci znajdują się nieprzepastne zasoby przepięknych fotografii cudzych, zamieszczonych przez autorów wraz z błogosławieństwem dla tych, którzy nie pozwolą by się one marnowały i wykorzystają je w jakiś sposób. I właśnie takie zdjęcia będziemy podkradać, bo przecież wiadomo nie od dziś, że blog bez zdjęć to blog bezsensowny.

A moe to te Cı€ zaınteresuje?

 Leave a Reply

(Kto do nas pisze?)

(wymagane)