Nie samym rowerem człowiek żyje

Wystarczyło minąć Kale, żeby było wiadomo, dlaczego ta trasa została wybrana na jeden z etapów Presidential Tour of Turkey w 2010 roku – jest tu ślicznie (doskonałe miejsce na promocję kraju) i wystarczająco trudno. Kolarze pokonali odległość z Marmaris do Denizli

Byle dalej od Pamukkale

Urządzili nam „stoliczku nakryj się” – własnej produkcji sery, mleko prosto od krowy, pomidory i papryka z ogródka, chleb domowej roboty. Wyczarowano też dla nas herbatę, oczywiście nie tak od razu – pstryk i jest – tylko zgodnie z obowiązującym niespiesznym zwyczajem.

Pamukkale - goło, biało i niekoniecznie wesoło.

Zostawiliśmy rowery na parkingu wśród dziesiątek autobusów i samochodów, nie bawiąc się w żadne zapinania, licząc na ludzką uczciwość, tudzież złodziejskie lenistwo – komu by się chciało kraść rowery, a potem taszczyć je albo pedałować gdzieś pod górkę?

Z Denizli/Pamukkale do Marmaris

Szczerze mówiąc, to cała trasa wydawała mi się równie trudna, ale może tak mnie te górki na początku wymęczyły i słońce – dopiero teraz zauważyłam, że połowa tej wycieczki powinna być zupełnie bezbolesna.

© 2011 na wstecznymSuffusion theme by Sayontan Sinha